Osobista, subiektywna relacja Tomka z wyjazdu w Alpy w sierpniu 2016 r.:

"(...) Tramonti di Sopra. Piękne miejsce. Nawet jak ktoś nie wie, że to właśnie to, to i tak pozna. Bo takie ładne. Gdyby tu zawrócić to byłoby 190 a ma być 200+ więc lecę dalej. Tam gdzie jeszcze nie byłem. Mam przed sobą te trzy glajty, które teraz mi się przydają bo sam poleciałbym inaczej. Słyszę na radiu, że chłopaki z przodu (...)"

Kiedyś był taki projekt "500 z Konopek". Tym razem wyszło "tylko" 2 x 220, ale i tak jest się czym pochwalić. Ekspres Konopki-Borsk - proszę wsiadać!

W tym jednym locie zrealizowałem aż trzy marzenia! Ale po kolei. To był 15 maja 2013...

Czy wiecie jak jest na dworcu w Kutnie? Greg relacjonuje 150km przelot (i powrót z niego...) z 03.07.2010r:

Dawno już nie pisaliśmy żadnej relacji, ale znajdzie sie kilka powodów, dla których ten dzień jest wart odnotowania. Voilà: trzeci lipca, dwa tysiące dziesiątego roku!

Relacja Tomka z życiowego dwustu-siedemdziesięcio-dwu-kilometrowego przelotu z 14.05.2009r:

(...) W okolicy Mińska sztuczny sufit jest na 1050m npm i tak przez kolejne 36km. Nie jest łatwo utrzymać taką wysokość, zwłaszcza w taki dzień gdy podstawy na 2100. Podkręcam do 1050 i decyduję się lecieć po prostej ile się da. Udaje się do końca bez jednego podkręcenia. Pół godziny jazdy jak po autostradzie - czegoś takiego doznałem po raz pierwszy w życiu. Ciepło. Z tego miejsca ciągle widzę swoje osiedle - w zasięgu dwóch kominów z bocznym wiatrem (...)

Tak autorzy (Tomo&Pachulak) zatytułowali relację ze wspólnego lotu o w pamiętny dzień 7.06.2008:

"(...) Potrzebuję wysokości. I to bardzo. Przed nami duży las, tam jest torunskie lotnisko, dalej trzeba skakać przez Wisłę. Pod nami teleskop obserwatorium. Jestem 200-300m poniżej Rafała. Fabryka i hale nie wydają. Liściu wlatuje nad las i krzyczy, że jest komin. Fajnie, ale mam 200m powietrza pod tyłkiem, wiatr jakieś 15-20km w plecy i powinienem rozglądać się za miejscem do lądowania. 140m. To chyba koniec. (...)"

Wspomnienie pewnego dnia urlopu z rekordowym (wówczas - przyp. 2018) przelotem Sławka z Donovaly o długości 95km z dnia 21.07.2006:

"(...) Nie planuję powtórzyć wczorajszego błędu ze spóźnionym startem, więc szybko się szpeję. Startuję jako jeden z pierwszych, choć widzę, że jest chyba jakiś kryzysik, bo inni nie zdobywają wysokości. No i pięknie chyba winda się zepsuła bo nie jadę do góry.

- Warunie gdzie jesteś? Czekam tu.
Może chociaż żagielek. Taki tyci, tyci.
- No dawaj Aspen, dawaj! Zawodnicy odchodzą już na trasę.(...)"

Relacja Grega z rekordowego przelotu z Konopek do Żegot o długości 123km z dnia 8.07.2006:

"(...) Wyczepiam na około czterystu metrach i od razu łapię jakiś meterek do góry. Tym razem naprawdę pilnuję skrzydła. Po ostatnim wyskładaniu w Pieve, kiedy to skończyło się paczką, nie mam ochoty na przygody. Krążąc powoli odchodzę z nad lotniska. Aneta się właśnie wyholowała i widzę jak krąży jakieś trzysta metrów ode mnie. Ma chyba coś silniejszego niż ja, bo po chwili jest już na mojej wysokości. Rafał melduje podstawę na 2350 i noszenia do 4m/s. Jednak się wygrzebał! Moje noszenie też się poprawiło i do podstawy dociągam z trójką na uśredniaczu. Odnajduję Pachulaka pod następną chmurką. (...)"

­